Jednym z najsłynniejszych polskich jednostek lotniczych podczas II wojny światowej był bez wątpienia Dywizjon 303. Swoją sławę dywizjon zawdzięczał nie tylko książce autorstwa Arkadego Fiedlera „Dywizjon 303”, ale również wynikami w walce z niemieckim lotnictwem w czasie bitwy o Anglię i udziałem w późniejszych bitwach nad niebem Europy Zachodniej. W obecnym czasie na ekranach kin możemy obejrzeć dwa filmy poświęcone polskim pilotom z Dywizjonu 303. Z tej okazji warto przedstawić kilka informacji na temat dywizjonu.
Aby przedstawić dzieje jednostki należy cofnąć się do początku wojny. We wrześniu 1939 r. polskie lotnictwo, jak również armia lądowa, poniosło porażkę. Pomimo klęski udało się ewakuować z zajętego przez Niemców i Rosjan kraju wielu oficerów i żołnierzy wojsk lotniczych. Poprzez Węgry i Rumunię docierali oni początkowo na teren Francji. W sumie udało się ewakuować niemal 10 tys. żołnierzy wojsk lotniczych (pilotów oraz obsługę naziemną). Po upadku Francji w czerwcu 1940 r. naturalnym miejscem ewakuacji stała się Wielka Brytania.

Jednak nie od razu polscy piloci zasiedli za sterami samolotów. Początkowo Anglicy podchodzili do Polaków i ich umiejętności z wielką rezerwą. Czasem wypominano polskim pilotom, że nie byli w stanie obronić nieba nad własnym krajem. W końcu Brytyjczycy znajdujący się pod coraz większą presją ustąpili. Powodem była narastająca groźba niemieckiej inwazji na Wyspy Brytyjskie i wykorzystanie wszystkich możliwości do jej odparcia. W lipcu 1940 r. zapadła decyzja o utworzeniu dwóch pierwszych polskich dywizjonów myśliwskich 302 i 303.

Dywizjon 303 został sformowany w Blackpool, a w dniu 2 sierpnia 1940 r. został rozmieszczony na lotnisku w Northolt pod Londynem. Dowódcą jednostki został Brytyjczyk – Ronald Kellett, a dowódcami eskadr – John Kent i Athol Forbes. Zgodnie w wcześniejszymi ustaleniami stanowiska dowódcze zostały zdublowane dla strony polskiej. Pierwszym polskim dowódcą dywizjonu został major Zdzisław Krasnodębski, a dowódcami poszczególnych eskadr – porucznik Witold Urbanowicz i porucznik Ludwik Paszkiewicz.
Początek funkcjonowania dywizjonu nie był zbytnio ekscytujący dla pilotów. Wypełniały go liczne ćwiczenia na ziemi m.in. nauka angielskiego i angielskiego nazewnictwa wojskowego oraz loty szkoleniowe. Nie obyło się przy tym bez różnych wpadek. Do tej pory polscy piloci latali na samolotach ze stałym podwoziem. Natomiast brytyjskie myśliwce Hurricane, na których ćwiczono miały chowane podwozie. W większości przypadków kończyło się to lądowaniem „na brzuchu”. Brytyjczycy wciąż nie ufali zdolnościom w pilotażu i walce powietrznej naszych pilotów. Dywizjon nadal nie był posyłany do walki.
W dniu 30 sierpnia 1940 r., podczas lotu treningowego, Ludwik Paszkiewicz dokonał pierwszego zestrzelenia na konto dywizjonu. Zarazem było to jego pierwsze zestrzelenie wrogiej maszyny. Był to sygnał dla dowództwa dywizjonu, że jednostka jest gotowa do walki. Następnego dnia polscy piloci ruszyli do walki. Ten dzień przyniósł dla dywizjonu kolejnych sześć zestrzeleń, nie mając żadnych strat własnych. Kolejne dni okazały się również udane dla polskich pilotów m.in. 5 września dywizjon zestrzelił kolejne 8 samolotów wroga.
Walki powietrzne w dniu 6 września zakończyły się kolejnym sukcesem – zestrzelono siedem niemieckich samolotów i dwa prawdopodobnie. Jednak w tym dniu dywizjon poniósł pierwsze straty. Stracono sześć samolotów. Piloci musieli skakać na spadochronach. Zestrzelony został m.in. dowódca dywizjonu Zdzisław Krasnodębski. Został ciężko poparzony, ale udało mu się szczęśliwie opuścić kabinę samolotu. Ze względu na odniesione rany, Krasnodębski opuścił stanowisko dowódcy dywizjonu. Nowym dowódcą został, w dniu 7 września, Witold Urbanowicz. Był to doświadczony pilot, który początkowo walczył w szeregach RAF-u. Do chwili zwolnienia ze stanowiska dowódcy dywizjonu Urbanowicz zaliczył na swoim koncie 17 strąconych niemieckich maszyn. Był najskuteczniejszym pilotem dywizjonu. Ciekawostką jest fakt, że Urbanowicz jako jedyny polski pilot walczył w szeregach amerykańskiego lotnictwa. W 1943 r. wstąpił on do 75 Dywizjonu Myśliwskiego zwanego „Latającymi Tygrysami” działającego w ramach amerykańskiej 14 Armii Powietrznej na Dalekim Wschodzie. Urbanowicz wykonywał wiele akcji bojowych nad Chinami i Tajwanem, podczas których zestrzeli kilka japońskich samolotów.

W dniu 7 września 1940 r. Niemcy rozpoczęli intensywne bombardowania Londynu. Dywizjon 303 brał udział w obronie brytyjskiej stolicy. W tym dniu polscy piloci zestrzelili w sumie 14 niemieckich samolotów – bombowców i myśliwców. 9 września – nastąpił kolejny sukces – dywizjon zaliczył kolejne trzy zestrzelenia i jedno prawdopodobne.

Sukcesy dywizjonu szokowały Brytyjczyków. Liczba zestrzelonych niemieckich maszyn przy znikomych stratach własnych budziła wśród wielu osób pewne wątpliwości. Dowódca bazy w Northolt, Stanley Vincent, postanowił na własne oczy przekonać się o możliwościach polskich pilotów. Podczas kolejnego lotu bojowego Vincent poleciał za Polakami. W trakcie walki powietrznej, na jego oczach, piloci dywizjonu zestrzelili 16 niemieckich samolotów.

Dzień 11 września był dniem w którym dywizjon poniósł swoje pierwsze straty – zginęło dwóch pilotów. Trzy dni później Polacy zestrzelili 16 niemieckich samolotów. Wyczyny polskich pilotów stawały się coraz bardziej znane w brytyjskich mediach. W dniu 26 września 1940 r. dywizjon odwiedził król Anglii Jerzy VI gratulując pilotom męstwa i odwagi. W dniu wizyty króla piloci dywizjonu zestrzelili 12 samolotów, a następnego kolejne 14 wrogie maszyny. Pod koniec września i na początku października 1940 r. dywizjon brał udział w kolejnych walkach powietrznych nad południową Anglią. Przyniosły one kolejne zwycięstwa na konto dywizjonu.

W dniu 31 października 1940 r. zakończyła się bitwa o Anglię. Niemcy zrezygnowali z inwazji na Wyspy Brytyjskie. Podsumowując walki 303 Dywizjonu należy stwierdzić, że był on najskuteczniejszą formacją myśliwską RAF-u. Polacy zakończyli bitwę o Anglię mają na swoim koncie 123 zestrzelone niemieckie samoloty. Stanowili elitę wśród pilotów myśliwskich podczas tej batalii.

Adam Cybowicz